I co ja robię tu?

Całkiem przypadkiem znalazłam to coś!
Zawsze miałam techniczny umysł, ale widocznie nie na tyle, żeby skończyć techniczne studia. W sumie to i dobrze, bo bym teraz na budowie ludzi goniła, a nie foteliki montowała 🙂

Podobno ciągłe wykonywanie tych samych czynności nudzi. Bo ileż można opowiadać jak zapinać pasy? Generalnie to trzeba chyba mieć nierówno pod sufitem, żeby to lubieć…
Możecie nazywać mnie szaloną czy głupią. Ale jak ma się pasję, to nie ma zmiłuj.

A JAK WŁAŚCIWIE KUPIĆ FOTELIK?
Opcja 1 – po staremu:
Idziecie do sklepu, spotykacie tam sprzedawcę, a ten sprzedaje wam fotelik. Nie wie co robi, bo go to nie interesuje. Jeszcze pół roku wcześniej pracował w innej branży. Potem znalazł pracę w sklepie dziecięcym, nauczyli go kilku modeli i jest. Pan na włościach, mistrz w swoim fachu.

Opcja 2 – po mojemu:

Opowiadam z przejęciem o isofixach, kątach, pasach, siłach i testach. Tak wiem, kompletnie mnie nie rozumiecie, więc tłumaczę po raz enty. Zima/lato/deszcz/śnieg – wychodzę na parking i mierzę fotelik! Robiąc głupie miny wytrzymuję płacz waszego dziecka kiedy zaciągam mu pasy w foteliku. Wychodzicie lekko skołowani ale wyedukowani i bezpieczni.

ALE PO CO?
Dla bezpieczeństwa! Nie, nie mojego! Dzieci!

Ponad 80% rodziców którzy do mnie trafiają jest przekonanych, że fotelik można kupić byle gdzie i byle jaki.
Jeżeli jesteś takim rodzicem sam sobie odpowiedz co wolisz – żeby ktoś ci wcisnął byle co czy żeby Twoje dziecko było bezpieczne?