Nie daj się zrobić w balona

Foteliki samochodowe – to że są one dostępne w każdym sklepie to wcale nie znaczy, że obsługa cokolwiek o nich wie.

Śmiało stwierdzę, że większości sprzedawców jest kompletnie obojętnie w czym będzie jeździło wasze dziecko. Dlaczego? Bo liczy się sprzedaż.
Nawet ostatnio usłyszałam, że fotele tyłem do kierunku jazdy (swoją drogą idealne jako fotelik drugi) są fanaberią (słowa sprzedawcy), że trudno się je montuje, że o wiele łatwiej sprzedać fotelik przodem.
Ależ oczywiście, że łatwiej! Bo skoro od zawsze dzieci jeżdżą przodem, to po co miałyby przestać?

Kiedyś dzieci jeździły bez fotelików i żyją. No te co przeżyły, to żyją, a reszta?

Wchodzi taki rodzic do sklepu. Jest kompletnie zielony, bo to pierwsze dziecko, a najgłówniejszym doradcą jest mama, ciocia i koleżanka. Szuka fotelika, więc dostaje fotelik. Dobry? No dobry! No to na co czekać, proszę wybrać kolor i zapraszam do kasy!
Obczyta się biedny rodzic tych gwiazdków ADAC, pozbiera opinie z neta „kupiłam i polecam dziecko lubi jeździć” i idzie w ciemno po fotel (albo i nie idzie bo w necie zamawia).

A gdzie logika? Skąd wiemy, że dziecko lubi jeździć, jak niespełna roczne dziecko nie mówi? Czy posiadanie dziecka odbiera zdolność logicznego myślenia i znajomości praw fizyki?
TAK RODZICU – dajesz się robić w bambuko! W mięsnym wciskają ci starą karkówkę, a w fotelikowym gówniane foteliki.
Jeżeli chcesz tego uniknąć musisz iść do speca od foteli.

Sprzedawców fotelików można łatwo skategoryzować: pseudo sprzedawca – sprzedawca – ekspert.

PSEUDO SPRZEDAWCA
– wie co to fotelik (wow!)
– rozróżnia podstawowe grupy foteli

 

SPRZEDAWCA
– oprócz rozróżniania grup rozróżnia także modele
– śledzi trendy w branży i wie, że teraz fotelik się mierzy
– mierzy fotelik do dziecka, kompletnie nie wiedząc jak to się robi / w sumie całą akcję mierzenia przeprowadzają rodzice a miszczu patrzy
– niektórzy nawet mierzą do auta = w tym przypadku zapinają, ale nie umieją sprawdzić czy robią to poprawnie

 

EKSPERT
– nie wypuszcza klientów ze sklepu bez mierzenia fotelika do dziecka i do samochodu
– montuje, cuduje, opowiada historie wszelkie
– odpowiada na każde pytanie, w imię zasady „nie ma głupich pytań”

 

A Ty rodzicu znalazłeś już swojego speca?