Dla kogo 15-36kg?

Fotele są homologowane wg wagi dziecka. No i na chłopski rozum skoro jeden jest do 9kg a drugi od 9kg to zapytacie why not? A temu not, że każde dziecko jest inne. Bo wiecie… jedenastokilowy półroczniak to całkiem realna sprawa. Widziałam na własne oczy!
I jak sobie pomyślę, że taki półroczniak miałby usiąść przodem (bo durne polskie prawo pozwala dzieciom dziewięciokilowym jeździć przodem), to po prostu głowa mnie zaczyna boleć. O tym dlaczego wożenie dzieci tyłem jest debest to może następnym razem, dziś skupię się na następnej zmianie fotela czyli jak już dziecko wyrośnie ze swojego 9-18 czy 0-18 i rodzic chce kupić 15-36kg.

I tym przydługim wstępem przechodzę do meritum. Dlaczego niespełna trzylatek NIE POWINIEN jeździć bez fotelika albo w foteliku 15-36 kg? Bo fotelik 15-36 oznacza, że dziecko trzeba zapiąć pasem trzypunktowym = samochodowym. Czyli tak jak dorosłego. I nawet jeżeli nasz dwu czy trzyletni model wzrostowo i wagowo dorósł już do fotelika 15-36 to są kwestie o których mówi się rzadko lub w ogóle – rozwój fizyczny i psychiczny.
Fizycznie nie wiem czy wiecie, ale dzieci nie rodzą się z „dorosłym” kręgosłupem kostnym. Początkowo jest on złożony w dużej mierze z tkanki chrzęstnej, która stopniowo ulega kostnieniu od urodzenia aż do osiągnięcia dorosłości. Oznacza to, że poszczególne elementy szkieletu dziecka nie są tak twarde jak u osoby starszej.

A teraz weźmy aspekt psychiczny.

Siedzi sobie taki trzylatek z tyłu, ma dobry fotelik 15-36, bo rodzic się szarpnął i byle czego z marketu nie kupił. Dzieciak pasuje do niego wzrostem i wagą więc całkiem spoko.

Wyobraź sobie taką scenkę – jedziesz sobie spokojnie, słoneczko świeci, świeża kawa w kubeczku termicznym pachnie, zerkasz w lusterko, a dziecko głowa poza zagłówkiem fotelika z nosem przy szybie. Karcisz, siada prosto. Zerkasz za chwilę – dziecko z nosem między przednimi fotelami jęczy żebyś zrobiła „piiiiip piiiiiip”. Znów zwracasz uwagę. Za chwilę patrzysz, a dziecko jest zafascynowane sprawdzeniem jak długi jest pas, więc siedzi całkiem luźne i się bawi. Noszzzz… Zwracasz uwagę po raz trzeci a przejechałaś dopiero kilometr. Ok siedzi. Chwila spokoju. Nagle widzisz rączkę koło swojego ramienia – to Twoje dziecko „lala kuku” i podaje lalkę bez głowy żebyś naprawiła. Nerwy powoli puszczają, dziecko wraca głową do zagłówka. Przed tobą kolejne 20km trasy…
Całą podróż jesteś rozkojarzonym kierowcą, bo nie możesz skupić się na drodze zerkając co chwila w lusterko, żeby skontrolować jak to dziecko siedzi.

Ale ale… sam dałeś mu wolność! Pozwalając na siedzenie w foteliku bez własnych pasów dałeś przyzwolenie na robienie tego wszystkiego. Bo pas można zluzować i hulaj dusza!

I teraz odpowiedz sobie na pytanie – czy Twoje dziecko, które rano karmi jajecznicą kota, a kakao rozciapuje na talerzu robiąc błotko jest gotowe psychicznie na fotelik, który da mu wolność? Bo ja myślę, że nie.

  • Dziecko ns pewno nie jest na tyle rozwinięte w tym wieku do 15-36,ale co ono ma.zrobić jak ma cofnietych rodziców?

  • Dżoana

    Cudowna puenta