Medialny bełkot, czyli foteliki w telewizji i nie tylko

Skąd bierze się wiedza? Niestety często nie od fachowców, bo żeby znaleźć fachowca najpierw większość ludzi sama zgłębia temat… A więc od znajomych, rodziny, z internetu, z telewizji…

Celebryty wrzucają foto w nowym płaszczyku i od razu każdy chce ten płaszczyk mieć! To jest hit! Jakbym na przykład szyła kocyki to bym taki kocyk podrzuciła jakiejś Rozenek i ona by powiedziała, że to jest zajebisty kocyk i BUM biznes się kręci, bo Rozenek się zna z Sochą i nagle całe celebrity zone stolycy używa moich kocy 😀
Niestety oprócz kocyków, płaszczyków, wisiorków, torebek, ulubionego spa i najlepszej wody mineralnej celebryty chwalą się też zdjęciami rodzinnymi. Podglądamy celebryckie dzieci w super wózkach, a firmy reklamują się „nasz wózek wybrała Kim Kardaszjan” czy tam inna jakaś Dżej Lo… Ewentualnie Cichopek.
I tak siedząc sobie chora w domu – chcąc nie chcąc – zerkałam w telepudło, bo jednak gorączka nie pozwalała na nic innego.

 

UWAGA! Poniższe zdjęcia zawierają rażące błędy! Nie róbcie tego swoim dzieciom!

Ciach – 8 rano Dzień dobry TVN. Nawet nie wnikam w czym to dziecko siedzi (reportaż bodajże o tym jak celebryci spędzają czas, inna bzdura)


„Praktykant” – filmowe dziecko Anne Hathaway niepoprawnie zapięte w foteliku (całkiem niezłym zresztą)


Pozycja pasa mówi sama za siebie… o zagłówku nie wspomnę…


Po „Dlaczego ja” nie spodziewałabym się wiele, ale fotelik no name w dodatku niezapięty nie powinien być pokazywany w telewizji.


Ostatnia reklama nowego fotelika Britax Romer. Wałkowana non stop na you tube. „Ochrona i poczucie bezpieczeństwa” oraz tak zapięte dziecko (luzy na pasie):

Swoją drogą fotelik zapowiada się ciekawie 😉


A teraz reklama Tobiego… Dlaczego montaż fotelików na spotach wygląda jak przyjemnie? Bo jakby ktoś pokazał, że trzeba w to włożyć energię, to nikt by nie kupił fotelika 🙁 musi to być przecież szybkie, proste i przyjemne… Tak jakby macierzyństwo było takie proste i przyjemne (ha ha ha…)

UWAGA – dziecko na filmie ma źle zapięte pasy

 

I niech mi ktoś kurde powie, że rodzic ma wiedzieć jak użyć fotelika, skoro codziennie widzi takie coś. Automatycznie uznaje, że skoro w telewizorze tak pokazują, to tak ma być!
Ba, potem wlezie na pudelka czy na instagrama, a tam jeszcze gorzej… Nikomu-nieznana-aktorka-z-marnego-serialu kupiła właśnie wózek za 4700 zł! A cóż to za wózek? Gdzie ona go kupiła? Dlaczego wydała tyle na ten produkt? Czy jej najlepsza przyjaciółka kupi taki sam? To chyba nie wypada…
Dwadzieścia-dwa-pieprzone-artykuły o zasadności kupienia wózka za pięć koła. Ani jednej wzmianki o foteliku…

W XXI wieku nie da się uniknąć mediów, a te tak nam lasują mózgi, że cud, że jeszcze coś zostało.
O! Ostatnio w telewizji śniadaniowej było o noszeniu dresów do szpilek. Albo o dwóch paniach co robią stoliki z felg. Czy naprawdę gdzieś w tym bełkocie nie można umieścić przekazu podprogowego „woź dziecko bezpiecznie”?

I jeszcze na koniec google – istna skarbnica „Macierzyństwo – robisz to źle”.
Instagrama sobie daruję, bo mnie potem te wszystkie modne matki znajdą i wydrapią mi lakier z Hyundaia.

Bezpiecznych podróży. Z mózgiem.