Sprzedam fotelik samochodowy, czyli termin ważności foteli.

Handel fotelikami z drugiej ręki jest powalający!
Allegro, OLX, facebook, wszystko zawalone ogłoszeniami „sprzedam paczkę pieluch”.
Słuchajcie przejrzałam sobie olx tak na szybko, potem musiałam sobie chlapnąć coś mocniejszego, bo tego się na trzeźwo nie da oglądać 😮
Jedyne z czym mi się to wszystko kojarzy to kanapa mojej babci albo kurteczka w ptasie, w której chodziłam 27 lat temu. Ale to już takie ekstremalne przypadki. Za całe zero złotych polskich można mieć cudo w misie, w którym dziecko zginie. Yeeey!
Z kolei za kolekcję figurek smerfów czy inny czteropak monte można kupić coś bardziej aktualnego (powiedzmy 6cio letnie), za to wyprodukowane za pół miski kiepskiego ryżu w chińskiej fabryce.
Tak źle i tak niedobrze.

 

              

 

Dobra zdjęcia pooglądane, pośmiane, to teraz parę słów o tym co tu w ogóle jest takie złe.
Bo wiecie, ja nikomu nie bronię fotelika sprzedać. Bo jak się wydaje na pierwszy fotelik np. 1000 zł, a po roku już nie zamierzamy go użyć, to rzeczywiście lekko się nie kalkuluje.
Trzeba jednak pamiętać, że to, że ty – osoba sprzedająca – możesz być świadomy, że twój fotelik nie brał udziału w wypadku, to wcale nie oznacza, że kupujący jest świadomy. Ba! Niektórych kupujących to nawet nie obchodzi. Tak po prostu w dupie mają. Bo ma być tanio i mandatu ma nie być.
A co może się stać? Wypadek 20km/h może nie uszkodzić widocznie fotelika przecież. Powstają jednak mikropęknięcia w środku, dlatego foteliki nawet po stłuczkach wymieniamy. Bo w kolejnej stłuczce może już się rozpaść, a dziecko zginąć.

I teraz tak – gdzie jest granica wieku, żeby sprzedać fotelik? Bo sprzedawanie tego obitego w kanapę babci to już jest szczyt.


Każdy fotelik ma datę przydatności do użycia.


Co się dzieje po dacie ważności? W sumie tego to nikt nie umie powiedzieć wprost, bo nie ma dwóch identycznych przypadków. Powiedzmy, że używamy fotelika przez 5 lat. Przez te 5 lat działają na niego siły – bo hamujemy i ruszamy cały czas, nawet jak dziecka nie ma na pace. Do tego ciepło (+45 latem w aucie), zimno (-20 zimą), czasem o glebę stukniemy, czasem do piwnicy wrzucimy na parę miesięcy. Wszystko to sprawia, że plastik ulega osłabieniu. A osłabiony plastik w momencie kolizji może zwyczajnie nie wytrzymać. Czyli nieświadomie wystawiamy nasze dziecko na uszczerbek na zdrowiu. Stare foteliki nie nadają się do używania i tyle.
Kiedyś mi klamra pasów fotelika rozpadła się w rękach. A to był taki właśnie stary fotelik w misie czy inne słoniki.

Sprzedawajmy sobie wózki, zabawki, ubranka i inne bzdury, ale z fotelikami to jednak zastanówmy się chwilę. Bo jednak szkoda, żeby przez nasze niedbalstwo cierpiały małe bezbronne dzieci.

 

Tu wrzucę taką fajną graficzkę od koleżanek z Kocham Zapinam:

 

Ale ale, to tak nie zawsze jest sztywno. Zapis dotyczący terminu ważności fotelika powinien być w instrukcji.
Tak więc, jak nie jesteśmy pewni otwieramy książeczkę. Zgubiona? To ściągamy pdf z neta i czytamy 🙂 Jak tam nie ma to pytamy producenta.
Poniżej wycinki z czterech instrukcji fotelików RWF – (w kolejności) Cybex Sirona M2 Isize, Maxi Cosi 2Way Pearl, Takata Midi i Klippan Kiss2 Plus. Wszystkie oprócz Klippana mają homologację ISize wg której są do 105 cm czyli ok. 4 roku życia, Klippan homologowany jest do 18 kg czyli też do ok. 4 roku życia.

Jak widać każdy ma inny termin ważności od 4 do 10 lat.
Spoko, poużywacie dwa – możecie oddać/sprzedać czy co tam chcecie. Po terminie – rozwalamy na kawałki, żeby przypadkiem ktoś ze śmietnika w całości nie wyjął i nie zaczął używać. Młotek w każdym domu jest, jak nie to chętnie pożyczę 🙂 Ba! Nawet w rozwalaniu pomogę i taniec deszczu odtańczę 😀

Ah i na koniec – data produkcji jest najczęściej wybita na podstawie fotela. Czasem np. w formie czterocyfrowej 1805, czyli 18 tydzień roku 2005, a czasem w formie daty. Trzeba poszukać, ewentualnie pytać producenta.

 


Cybex Sirona M2 Isize


Maxi Cosi 2Way Pearl


Takata Midi ISize


Klippan Kiss2 Plus