Nie wożę dziecka w kurtce!

DLACZEGO kurtki w połączeniu z fotelikami to zło?

Kurtka daje dodatkową przestrzeń między dzieckiem a pasem, a jak wiadomo przestrzeń to luz. Wczoraj prezentowałam ile luzu taka kurtka może zrobić. Można sobie zerknąć o TU
Kolejną rzeczą jest to, że dzieci podobno „nie mieszczą się” w fotelach (i zaraz afera, że fotelik trzeba zmienić). No pewnie. że się nie mieszczą. Jakby mnie owinęli grubą warstwą watoliny i kazali usiąść w foteliku to też bym z niego wypływała (dobra, bez kurtki też wypływam, ale nie o to chodzi więc ciiiiiii).

Po trzecie – kurtki zwykle są śliskie. Pasy się po nich suwają i o wiele łatwiej się z nich wyswobodzić, a co za tym idzie w momencie wypadku – wysunąć. Czy powinnam wspominać, że to może się skończyć poważnym uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią?

To samo dotyczy dorosłych – zapinanie pasa na kurtce daje dodatkowy luz. Brak tego nadprogramowego luzu w momencie wypadku może zrobić bardzo dużą robotę. Dlatego pas zapinamy pod kurtką lub całkiem ją zdejmujemy.


Wpadł mi do głowy pomysł pokazania kurtkowego problemu trochę inaczej i w tym pomógł mi mój niezastąpiony asystent Kuba.
Podejście pierwsze – młody w foteliku z uprzężą pięciopunktową bez kurtki.

 

 

I podejście drugie – tym razem młody w zimowej kurtce.

 

Teraz widać różnicę?