RWF czyli foteliki tyłem do kierunku jazdy

Niektórzy sobie myślą, że RWF to jakaś nowa choroba, wiecie coś jak ADHD. A jednak nie. Ani to nie choroba, ani moda, raczej sposób myślenia. W końcu jakiś sensowny.

W RWF (Rear Way Facing) chodzi o to, żeby przewozić dzieci dłużej tyłem do kierunku jazdy. Dłużej, czyli nie pół roku, nie 9 miesięcy i nie rok, a na przykład 4-5 lat. W umysłach wielu rodziców jest taka myśl, że pierwszy fotelik to „nosidełko”, a potem to dziecko musi jeździć przodem bo więcej widzi. Czasem mam ochotę upchnąć takiego rodzica do fotelika przodem, a potem tyłem i niech sobie sprawdzi organoleptycznie różnicę.
Znów niestety wracamy do tego, że „my rodzice doskonale wiemy, co nasze dziecko chce, nawet jeżeli ono mówi tylko >>agugu<<„. Wydaje nam się, że skoro płacze to znaczy, że chce jechać przodem. „Wydaje się” oczywiście jest słowem kluczem. Nie oszukujmy się, że większość czynności, jakie wykonujemy przy naszych dzieciach to sprawy dla nas nowe i uczymy się na własnych błędach, jednak są takie kwestie, gdzie warto posłuchać tych co się znają, a nie kombinować i na własnym dziecku testować niebezpieczne rozwiązania.

 

Co daje wożenie tyłem?

Największą zaletą wożenia tyłem jest minimalizacja sił jakie działają na poszczególne części ciała dziecka, głównie głowę i szyję. Nie każdy wie, ale głowa dziecka to aż 25% masy ciała, podczas gdy głowa dorosłego to jedynie 6%.
Rodzice strasznie chcą, żeby ich dzieci szybko dorastały, więc robią takie głupie rzeczy jak podpieranie poduszkami, żeby dziecko siadało (bo przecież dziecko Jolki spod piątki już siada). A nawet jak to dziecko już samo usiądzie nie oznacza, że jego układ kostny i mięśniowy są w pełni rozwinięte. Tak na chłopski rozum – dziecko jak siada chwieje się, to teraz to chwiejące dziecko posadźmy przodem do kierunku jazdy i zahamujmy na światłach. Pasy zatrzymają dziecko (o ile są dobrze zapięte, bo jak nie to mamy dziecko rozpłaszczone na przednim fotelu), ale głowa leci do przodu bezwładnie. Przecież nawet my dorośli nie umiemy zapanować nad głową w momencie zderzenia, a co dopiero taki maluch? Tak więc głowa leci, kręgi szyjne ulegają rozciąganiu. Najgorsze co może się stać, to dekapitacja (brzydko mówiąc urwanie głowy).
Przeczytajcie sobie ten artykuł, jak nie wierzycie.

W przypadku fotelików tyłem dziecko wtapia się plecami w fotelik i siła rozkłada się nie na kilku kręgach szyjnych (jak w przypadku foteli przodem), a na całej powierzchni pleców. Jak kto tego nie widzi oczami wyobraźni to załączam prostą ilustrację oraz filmy.

 


Wiecie, to jest ciężka robota codziennie komuś tłumaczyć dlaczego tyłem jest lepiej. Większość szybko kuma, ale jest sporo osób, które mają swoje teorie, choć tak naprawdę nie są swoje, bo są to standardowe stereotypy związane z fotelami RWF.

Foteliki tyłem budzą sporo kontrowersji. Na przykład co się dzieje jeżeli zderzenie jest w tył samochodu, a nie przód? Otóż zderzenia tylne dzieją się ze sporo mniejszą prędkością niż czołowe.
Gdyby jednak porównać konstrukcję fotelików przodem i tyłem, to te przodem, które są na isofix mają nogę lub pas top tether – służą one zminimalizowaniu wychylenia fotelika do przodu. Foteliki tyłem w większości mają ramę antyrotacyjną lub pasy kotwiczące, które działają identycznie – jak ktoś nam wjedzie w dupę, to wychylenie fotelika jest mniejsze, bo to go zatrzymuje (czytaj – dziecko nie wpadnie nam z fotelem do bagażnika).


MIT – dziecko przodem widzi więcej. Przodem widzi fotel przed nim (no super ciekawa sprawa), boczną szybę i pewien must have dla każdego dziecka – kierownicę. Szacun dla tych rodziców, co są w stanie wytrzymać trajkotanie pociechy, która wyrzuca z ust 100 słów na minutę i podczas półgodzinnej jazdy 50 razy woła „mama tit tit”. Generalnie dziecko chce kierownicę, wycieraczki, światełka – ono to chce i musi to mieć, bo to jest takie suuuuuuper!
A co widzi tyłem? Tą samą boczną szybę, co w przypadku jazdy przodem oraz tylną szybę, a za nią drzewa, budynki, niebo, a jak podrośnie to samochody itp. I co jest ciekawsze?


MIT – dziecko w foteliku tyłem nie ma co zrobić z nogami albo nogi mu zdrętwieją.
Ma – po prostu je układa jak mu wygodnie – opiera na oparciu, siedzi po turecku itp. Można sobie zrobić prosty eksperyment – siadamy po turecku razem z dzieckiem na ziemi i siedzimy tak 15 minut. Ja po tym czasie ledwo wstaję, a mój syn może siedzieć i siedzieć… Nie traktujmy dzieci jak małych dorosłych, bo są od nas o wiele bardziej elastyczne.
Tu zaprezentuję syna w kilku odsłonach. Wiek prawie 6 lat i niecałe 115 cm wzrostu 🙂


MIT – Moje dziecko nie chce jeździć tyłem. No to jest hit! Zazdroszczę każdemu rodzicowi, który potrafi się telepatycznie połączyć ze swoją pociechą i doskonale wie, co dziecko chce! Naprawdę!
Ostatnio mój syn jęczał w samochodzie, bo mu było niewygodnie w foteliku (jechał nie w swoim). Całą drogę pytałam go o co mu chodzi, aż w końcu wyznał, że TEN fotelik nie jest czerwony. Kurwa no! Serio? Skoro ja nie mogłam przez 20 minut wydusić z sześciolatka w czym leży problem, to skąd rodzic wie czemu 7mio miesięczne dziecko jęczy?
Nie bawmy się we wróżki czy innych telepatów, tylko pomyślmy: dziecko jeździ w foteliku 0-13 w pozycji półleżącej, w której niewiele widzi. Zmieniamy mu fotelik na szerszy, większy, wyższy, nagle przed dzieckiem otwiera się cały świat doznań wzrokowych (a to za sprawą niezastąpionej tylnej szyby) i nagle cisza w aucie. Magia? Nie sądzę!
Niestety oczywiście są dzieci odporne na bodźce, które urodziły się po to, żeby płakać i z takimi nic nie zrobimy. Musimy poczekać aż podrosną i wtedy ich fochy i foszki dostaną swoje nazewnictwo. Nie wiem jak inni rodzice, ale ja zdecydowanie wolę wiedzieć, że dziecko płacze „bo nie dostało zabawki”, niż „bo tak”.


MIT – RWF są drogie. Tak i nie. Z jednej strony najdroższy fotel RWF na rynku kosztuje 2700 zł, z drugiej jednak najbardziej topowe foteliki przodem za jakieś osiemset peelenów są dokładnie w tej samej cenie co najtańszy sensowny RWF.

 

A na koniec taka rada odemnie – jak wchodzicie do sklepu, a człowiek-sprzedawca poleca wam super duper fotelik z „atestami” – wiejcie. Jak na pytanie o RWF mówi „nie mamy takiego modelu” – wiejcie. Jak mówi „RWF to taka głupia moda, proszę tu jest fotelik miękki, wygodny i ma funkcję spania” – wiejcie. Jak mówi „najpierw trzeba kupić, potem zamontujemy w aucie” – wiejcie, ale najpierw przywalcie cegłówką.