Czynnik ludzki, czyli jak nie szukać fotelika samochodowego

Co ma człowiek do fotelików? Przecież foteliki to raczej branża dziecięco-motoryzacyjna, a nie jakieśtam public relations.
Bo rodzicom to się wydaje, że kupują fotelik do dziecka czy samochodu. Nie, fotelik kupuje się do rodziny.

Dlaczego tak? A dlatego, że rodziny są różne, mają różne możliwości i potrzeby.

 

Rodzice piszą:

  • Mam Passata B5, jaki fotelik będzie do niego pasował?
  • Mam samochód X i z tego co wiem ciężko do niego coś dobrać, bo ma pochyłe kanapy.
  • Koleżanka kupiła Maxi Cosi i jej pasuje do Scenika. Czy mi też będzie pasować do Audi A6?
  • Mam BMW E46, czy pasuje tam Besafe Izi Kid X2 Isize?

Moja odpowiedź na wszystkie z tych pytań w zasadzie brzmi tak samo – NIE WIEM. Jedź do sklepu i sprawdź.

 

Dlaczego?

Wyobraźmy sobie dwie rodziny posiadające Forda Focusa MK2. Mama jeździ z przodu na miejscu pasażera, więc miejsce to chcielibyśmy mieć zachowane.

1. Rodzina 3 osobowa:

  • ojciec 190 cm wzrostu
  • matka 170 cm wzrostu
  • dziecko 9 miesięcy
  • budżet na fotelik nieograniczony

2. Rodzina 3 osobowa:

  • ojciec 170 cm wzrostu
  • matka 155 cm wzrostu
  • dziecko 9 miesięcy
  • budżet na fotelik ograniczony – powiedzmy 1200 zł

Widzicie różnice między tymi rodzinami? Pierwsza rodzina – wysocy rodzice, druga raczej niscy/przeciętni. W pierwszym przypadku możemy sobie wymyślać wszystkie foteliki dostępne na naszym rynku. W drugim przypadku mamy ograniczony budżet (no chyba, że wchodzi w grę jego zwiększenie lub dobranie różnicy na raty).

Te rodziny mogą z wielu względów zdecydować się na identyczny model fotelika lub na całkiem inne.

Nie ma dwóch identycznych sytuacji, nie ma dwóch identycznych rodzin. To co wybiorą zależy od ich indywidualnych potrzeb.

Rozumiecie do czego dążę?

Dobór fotelika to nie takie hop siup, że ja sobie biorę jakiś tam model X i na każde pytanie odpowiadam „ten pasuje”.

Nie istnieje fotelik pasujący wszędzie i każdemu.

To tak nie działa!

To, że fotelik da się poprawnie zamontować w samochodzie i jest stabilny nie oznacza jeszcze, że jest to właściwy wybór. Okey – pasuje do auta, czyli punkt pierwszy mamy zaliczony.

Punkt drugi, to pasowanie do dziecka (np. to, że pasy muszą leżeć poprawnie: Zapnij pasy!). Musi być dobrany do wieku dziecka, jego rozwoju itp.

Punkt trzeci to pasowanie do reszty rodziny – pasażer z przodu siedzi wygodnie i bezpiecznie, a nie ściśnięty z czołem na szybie i kolanami przy zębach.

Punkt czwarty dotyczy foteli przodem – musi być zachowana bezpieczna odległość od przedniego fotela.

Dlatego właśnie tak ważne jest dopasowanie i przymiarka fotelika w sklepie, zamiast zamawiania go przez internet.

Koleżanka z modelem X, to może co najwyżej powiedzieć, że tapicerka się jej nie pruje i nie blednie.

Nawet rady odnośnie pocenia dziecka można sobie w buty wsadzić, bo to zależy częściowo od samego fotelika, a częściowo od konkretnego dziecka.

No i umówmy się, jakby był jakiś taki idealny fotelik i nie trzeba było ich dobierać, to nie byłoby Was tu, nie byłoby tego bloga i pewnie nawet nie miałabym pracy 😛

Nic nie zastąpi przymiarki w sklepie. Choćby wam nie wiem co ktoś polecił.