Każdy popełnia błędy, czyli o tym jak byłam niedouczoną matką.

„Najlepszych ludzi uformowało naprawianie własnych błędów.” W. Shakespeare


Każdy popełnia błędy, ale nie każdy umie się do tego przyznać.
Widzę wiele wpisów w internecie typu „nikt mi nie powiedział”, „wożę w kiepskim foteliku, dopiero teraz doczytałam, że jest zły”, „kolega mówi, że fotelik nie ma znaczenia”.

Wiele z Was pisze też do mnie prywatne wiadomości, dziękuje za pomoc i mówi, że mam dużą wiedzę. No tak, teraz mam. Kiedyś nie miałam…

Lekko ponad 6 lat temu przyszedł na świat Jakub. Jak każdy rodzic w takiej chwili – byliśmy po prostu przeszczęśliwi. Czekała na niego cała wyprawka i dom pełen miłości. Mieliśmy tonę ciuszków, kosmetyków i innych pierdół, no i oczywiście wózek i fotelik samochodowy.
Zadowoleni, że nic nam w życiu tak dobrze nie wyszło jak syn (który notabene wyglądał jak alien, a przecież w filmach dzieci są śliczne, pulchne i rumiane #oszukaliMnie) wyszliśmy ze szpitala.

Pochwaliliśmy się nowym członkiem rodziny na facebooku. I powiem Wam, że nikt mi nie powiedział, że coś jest nie tak. Nikt mnie nie zjebał, że jestem złą matką. Nikt nie pouczył.
Fotelik mieliśmy używany. Bez testów. Bez niczego. Wiecie co w nim było wtedy fajnego? Był ładny… wstyd mi za siebie jak cholera, ale taka była prawda. Kupiłam fotelik samochodowy, bo był ładny.

Teraz jak patrzę na zdjęcia to widzę, że wtedy nikt mnie nawet nie poinformował jak ustawić zagłówek i pasy #fail

Na szczęście jakoś podświadomie czułam, że pasy muszą być zapięte mocno i że fotelik powinien być stabilny. Nie pytajcie skąd mi się to wzięło, było to dla nas po prostu logiczne #chociażTyle. Mieliśmy wtedy sportowy samochód i powiem Wam, że montowanie fotelika to były niekończące się kłótnie z (jeszcze wtedy) niemężem. Montowałam ja, bo jak to on mówił „ja już umiem”. Montowałam na chłopski rozum tak, żeby fotelik stał cały na kanapie (a mieliśmy bardzo pochyłe kubełkowe fotele z tyłu). Przyłaził mój mąż i mówił, że dziecko nie może jeździć tak pionowo i przestawiał go w taki sposób, że fotelik dotykał kanapy tylko na skaju, reszta wisiała (za to dziecko bardziej leżało). Na to ja, że tak nie można i poprawiałam. I tak za każdym razem.

 

Douczyłam się jak Kuba miał półtora roku. DOPIERO!

Zastanowicie się czemu ja to piszę? Bo jestem dokładnie taka jak Wy. Bo jestem matką, której nikt nie wyjaśnił, nikt nie poinstruował, nikt mnie nie zbeształ, że robię źle. Naczytałam się czasopism o porodach, wysypkach, mleku i innych pierdołach, które właściwie nie mają większego znaczenia, a nikt mi nie powiedział co mam zrobić, żeby moje dziecko było bezpieczne w trakcie podróży.

Nie jestem jedyną osobą, którą to spotkało. To się dzieje codziennie!

O ile część z Was po jakimś czasie dowiaduje się, że coś jest nie tak, to nie dotyczy to wszystkich. Wiele osób wozi swoje dzieci źle, bo nikt im nie wskazał właściwej drogi. Niestety są też tacy, którym droga zostaje wskazana, ale mają to gdzieś #nieMówMiJakMamŻyć

Interesujcie się, ale zdrowo. Nie róbcie gównoburzy. Nie wyzywajcie ludzi od idiotów. Pokażcie, że można to zrobić lepiej. Nikt nie lubi być pouczany, ale tylko prawdziwy idiota nie zastanowi się po otrzymaniu racjonalnych argumentów.


Mam dla Was także historię Asi, którą znacie z bloga Antoonóvka.

„Przyjechałam do rodziców, mieli odebrać mnie z dworca, więc pożyczyli fotelik od sąsiadów.

Kiedy zobaczyłam fotelik wiedziałam, że coś jest nie tak (u nas Tosia nadal jeździła w Maxi Cosi Cabriofix), ale innego nie było, więc wsadziłam moje dziesięciomiesięczne dziecko o wadze ok. 8 kg, zapięłam i na szczęście dojechaliśmy cali i zdrowi do domu rodziców.

Pochwaliłam się fotą na IG z jakże mądrym komentarzem „przodem i w końcu skończyły się awantury” . Nikt nie zmieszał mnie z błotem, nie nazwał nieodpowiedzialną matką czy nie zarzucił, że taka idiotka nie powinna mieć dzieci. Pojawiły się natomiast komentarze zwracające uwagę, że fotel nie jest dopasowany do Antośki i zagraża jej bezpieczeństwu.

Zdjęcie skasowałam, sprawę przemyślałam i tak zaczęła się moja przygoda z bezpiecznym podróżowaniem.”
#wstyd

Obecnie córka Asi jeździ tyłem w foteliku z 4* w ADAC i Test Plusem 🙂

 

Przemyślcie to. Nie popełniajcie tych samych błędów. Poszukajcie dobrego sklepu, w którym wam doradzą jaki fotelik pasuje do auta. W którym pokażą jak zapinać poprawnie dziecko. Do którego możecie zawsze wrócić w razie problemów.
Jeżeli my, jako rodzice nie zadbamy o nasze pociechy, to nikt tego nie zrobi za nas.